sobota, 10 lutego 2018

Kolorowo mi

Niesiona energią jaka mi się udzieliła po zakończeniu narzuty zapisałam się do projektu Angeli Walters. Przez najbliższe 3 miesiące będę się uczyć pikować. Ale zanim zacznę muszę uszyć jakiś wierzch. To zmobilizowało mnie do farbowania. Wyjęłam swoje farby i zaczęłam zabawę. Muszę przyznać że nie daje takiej frajdy jak farbowanie w grupie ale i tak jest fajne. Nigdy nie wiadomo co ostatecznie nam wyjdzie. Mój mąż zażyczył sobie narzutę do sypialni w kolorach żółto szarych. Chciałam więc sprawdzić jaki żółty wyjdzie z mojego barwnika. W trakcie okazało się, że sama żółta to za nudno więc dołożyłam niebieski i skończyło się na tym, że najwięcej mam szmatek zielonych. Dzisiaj mój mąż stwierdził że to nie ten żółty jaki chce. I zaproponował że mam kupić odpowiednie szmatki. Więc teraz jeszcze czeka mnie kolejna przyjemność zakup materiałów.

czwartek, 8 lutego 2018

Skończone lepsze niż doskonałe

Nie pamiętam jak się nazywa dziewczyna która tak mówi, ale zgadzam się z tym zdaniem jeżeli chodzi o patchwork. Moją narzutę zaczęłam szyć jakiś czas temu. Kiedy uszyłam środek jakoś przestała mi się podobać, ale postanowiłam, że jak już zaczęłam to skończę. To była dobra decyzja. Po doszyciu ramek i wydłużeniu do odpowiedniej długości zaczęłam na nią patrzeć bardziej przychylnie, a po wypikowaniu już mi się podoba, To pierwsza aż tak duża narzuta. Ma wymiary 230/ 160 cm.

sobota, 11 marca 2017

NYB 2



Nie powstają w zawrotnym tempie, ale chodzi o zabawę a nie o szybkość. W sumie nie spieszy mi się z tymi słoneczkami i pewnie jeszcze nie raz będę je przeplatała z innymi pracami nie tylko patchworkowymi. W międzyczasie uszyłam kurtkę dla męża oraz spódniczkę dla siebie.



poniedziałek, 6 marca 2017

Pomarańczowo

Wyniki ogłoszone więc mogę  i ja pokazać mój patchwork, który uszyłam na konkurs. Nie załapał się na nagrodę, ale nie ma się co dziwić, bo prace były piękne i muszę przyznać, że jury miało gust podobny do mojego, bo wygrał ten który mi również  najbardziej się podobał.
Mój już ma miejsce w którym będzie wisiał, to ściana w pokoju mojego syna. Szyjąc go na konkurs, szyłam go z myślą o młodszym synu. To specjalny motywator dla Łukasza.


niedziela, 22 stycznia 2017

New York Beauty



Skończyłam szyć patchwork pomarańczowy, który niestety nie może być pokazany przed kolejnym etapem.
Zauważyłam, że szycie bloków mnie uspokaja, więc zaczynam kolejny projekt. Początkowo myślałam o jakimś samplerze, ale wtedy przypomniałam sobie, że już dawno przygotowałam bloki New York Beauty od Uli Lenz . Wyciągnęłam teczkę z wydrukowanymi wzorami i zaczęłam szyć. Jeszcze niedawno myślałam, że szycie na papierze to nie dla mnie, ale po uszyciu kilku wzorów chyba zaczynam lubić ten sposób szycia. W każdym razie teraz czeka na mnie 12 bloków,  a właściwie to 11 bo jeden już uszyłam. Powstał z moich farbowanych materiałów.  Na święta dostałam farby, więc jak mi zabraknie materiałów to mogę sobie dofarbować. Przy tej pracy idę na żywioł. Nic nie planuję, zobaczę jak się będzie rozwijać.

niedziela, 27 listopada 2016

Mikołaje log cabin

Poszłam za ciosem i uszyłam Mikołaje szyte metodą log cabin. Szyje się je dosyć przyjemnie, powstają dwa na raz. Kurs jak je szyć zrobiła Lniana Polka na swoim blogu. Jak tylko je zobaczyłam postanowiłam, że takie uszyję. Zaczęłam od tych mniejszych. Na razie jeden jest wykończony. Kolejne jeszcze płaskie i ślepe, ale spokojnie one też niedługo przejrzą. W planie mam uszycie jeszcze kilka na kiermasz świąteczny w szkole młodszego syna. Kolejne będą większe. Co prawda czas mi się znowu kurczy, ale postaram się trochę ukraść i przeznaczyć go na to co sprawia mi przyjemność.

piątek, 25 listopada 2016

Moja całkiem prywatna poduszka

Nie wiedziałam, że tak dawno robiłam ostatni wpis. Szyć ostatnio też mało szyłam. Mam nadzieję, że uda mi się to zmienić.
Kilka lat temu, kiedy zaczęłam się interesować patchworkiem przeglądałam mnóstwo stron z patchworkami i podziwiałam prace innych, zresztą robię to do dzisiaj. Zobaczyłam wzór lone star. Bardzo mi się spodobał. Wtedy wydawało mi się, że nigdy go nie uszyję. Myślałam, że każda część jest krojona osobno i po kolei zszywana. Na szczęście jest Internet i całe mnóstwo instrukcji. Dzięki temu w końcu powstała moja własna lone star, do tego uszyta z samodzielnie farbowanych tkanin. No nie całkiem samodzielnie, bo z dużą pomocą pewnych zdolnych sióstr z grupy Patchwork Cokolwiek Pomorski. W każdym razie gwiazdę uszyłam i póki co nie zamierzam szyć kolejnej. To wzór dla bardzo cierpliwych, tutaj 0,1mm ma znaczenie. Jeszcze nigdy tyle  nie  prułam przy jednej pracy. Nie pomogło nawet spinanie wszystkiego szpilkami. Na szczęście dobrnęłam do końca. Z mojej gwiazdy uszyłam pierwszą całkiem moją poduszkę. Zdecydowałam się nawet na pikowanie. Mistrzem w tej dziedzinie nie jestem, ale trenuję, może kiedyś osiągnę zadowalający mnie poziom. Póki co czerpię radość z samego procesu tworzenia.



piątek, 22 lutego 2013

Dinozaury

Dosyć dawno zaczęłam szyć narzutę dla młodszego syna. Długo na nią czekał. Ona długo czekała na zdjęcie.   W końcu udało mi się zmobilizować i są. Uszyłam ją głównie z męskich koszul do tego na ramki bawełna z Ikei. Dinozaury powstały jako pp czyli szycie na papierze. Są dosyć pracochłonne więc tylko cztery. I jeszcze zbliżenia zwierzątek.

poniedziałek, 18 lutego 2013

French dolly knitting

Kupiłam sobie w Lidlu takie ustrojstwo. Nie bardzo wiedziałam do czego to służy, dopiero po zakupie zaczęłam szukać w internecie jak to obsłużyć. Robi się na tym całkiem przyjemnie. Na początek zrobiłam kilka prób łańcuszków z samej nitki a potem spróbowałam z koralikami. Tak to zostałam właścicielką takich oto bransoletek. Koraliki nawlekałam na początku, przed rozpoczęciem robótki i w trakcie pracy przesuwałam je do kolejnych oczek.

niedziela, 3 lutego 2013

Poduszka Karoliny

Powstała kolejna poduszka z moim ulubionym motywem. Jakoś zawsze jak szyję poduszkę dla dziewczynki najbardziej pasuje mi motyw serca. Łatwo się go szyje i wygląda dosyć efektownie, przynajmniej dla mnie. Więc po raz kolejny powstała poduszka z sercem. Na zdjęciu troche słabo go widać, ale w rzeczywistości jest bardziej wyraźne.